Zakon jako organizacja wojskowa

Bractwo Rycerskie św. Jana Chrzciciela » Historia Joannitów » Zakon jako organizacja wojskowa

 

Zakon św. Jana Chrzciciela jako organizacja wojskowa

 

       W roku 1126 wśród urzędów Szpitala pojawia się constabularius, odpowiedzialny za wojskową, uboczną wtedy jeszcze funkcję bractwa. W tym czasie zakon posiadał w miarę zorganizowany oddział zbrojny, ponieważ wiadomo o udziale Rajmunda w wyprawie na Askalon w 1128 roku. Niebywałe powodzenie templariuszy jako cieszącego się poparciem Kościoła zakonu wojującego, z całą pewnością przyspieszyło rozwój joannitów jako bractwa również zbrojnego. Na tyle, by w 1136 roku powierzono mu obsadzenie istotnego strategicznie zamku Bethgibelin, z zadaniem strzeżenia Królestwa przed atakami wrogiego Egiptu. Kilka lat później hrabia Trypolisu dał pod komendę kolejnych 5 zamków, w tym ogromną twierdzę Krak, znaną później jako Crac des Chevaliers. W szczytowym okresie, połowie XIII w. szpitalnicy mieli pod swoją komendą 29 zamków i twierdz. W sumie w różnych okresach dowodzili 59 różnymi warowniami. Wyglądem i uzbrojeniem joannita nie różnił się specjalnie od innych rycerzy Królestwa Jerozolimskiego. W bitwie o ile był rycerzem nosił pancerz, czyli kolczugę. Na głowie nosił rodzaj kaptura kolczego, później garnkowatego hełmu, osłanianego od słońca chustą. W boju posługiwał się mieczem, niekiedy włócznią, od ciosów osłaniał się migdałowatą, później trójkątną w kształcie tarczą. Dosiadał ciężkiego konia. Według zakonnych przepisów miał prawo jeszcze do trzech konie i giermka. Joannici do perfekcji opanowali podpatrzoną w Bizancjum sztukę fortyfikowania, tworząc typ zamku koncentrycznego, okolonego podwójnym pierścieniem murów, wykorzystując przy tym naturalne warunki terenowe. Przykładem tego typu umocnień są zamki Bethgibelin, Belvoir, wspomniany Crac czy też Margat, będący stolicą zakonną przez co najmniej kilkanaście lat. W wielkim uproszczeniu można więc powiedzieć, że w swoim okresie jerozolimskim Zakon prowadził działania bojowe w ogromnej większości na lądzie, nie stosując innej taktyki niż ówczesne rycerstwo zachodnie. Los jednak zrządził, że walczący dotychczas na lądzie rycerze zmuszeni zostali zwrócić się ku morzu. Na morzu zresztą też nie byli nowicjuszami. Prawie od początku swego istnienia angażowali się w transport pielgrzymów na szlaku Europa- Ziemia Święta. Początkowo tylko korzystali ze statków republik włoskich, później je wynajmowali. Trudno powiedzieć kiedy szpitalnicy stali się właścicielem pierwszego statku; na pewno posiadali już kilka przed rokiem 1158, kiedy to od Fryderyka Barbarosy otrzymali przywilej zwalniający ich statki do opłat w portach cesarskich. Spora flota joannickich jednostek pływających brała udział w wyprawie króla Amalryka na Egipt w 1163r. Wojskową obecność zakonu na morzu stwierdzamy także w wieku następnym: przeniesienie stolicy zakonnej z głębi lądu do Akki, miasta portowego, z całą sprzyjało rozwojowi floty. Nie była chyba zbyt duża, bo na krucjatę Ludwika XI joannici wynająć musieli w r. 1246 w Marsylii aż 20 statków. Tym niemniej gdyby nie joannicka flota stacjonująca w Akce, podczas oblężenia miasta przez Saracenów w roku 1291 z całą pewnością nie doszłoby do ewakuacji na Cypr znacznej części ocalałych obrońców. Od kilkunastoletniego epizodu cypryjskiego rozpoczął się w historii Zakonu rozdział „wyspiarski” i zwrócenie się ku morzu. Wtedy to właśnie szpitalnicy ostatecznie „z koni przesiedli się na okręty”. W roku 1300 w nomenklaturze zakonnej po raz pierwszy pojawia się urząd admirała (admiratus). Podbicie Rodos w latach 1306-9, dokonane połączonymi siłami Zakonu i genuńczyków, stanowiło potężny impuls do rozbudowy floty. Przez kolejne dwa wieki Rodos stanowiło stolicę Zakonną. W latach 1332-1334 licząca 10 galer flota Zakonu brała udział w najróżniejszych operacjach morskich na morzu Egejskim, wspólnie z siłami Bizancjum, Cypru i różnych włoskich republik. Operacje te głównie były skierowane przeciwko anatolijskim korsarzom. W r. 1344 sprzymierzona flota pod dowództwem admirała Zakonu podbiła Smyrnę, którą szpitalnicy utrzymali przez 50lat. W 1367 roku 16 galer wzięło udział w niesławnym złupieniu Aleksandrii. Wyjątkowo galer używano do działań w głębi lądu, tak jak podczas nieudanej antytureckiej krucjaty na Bałkanach w latach 1393-1396, kiedy to galery Joannickie przepłynęły Dardanele, Bosfor, Morze Czarne i popłynęły w górę Dunaju. Po klęsce pod Nikopolem król węgierski Zygmunt Luksemburski wywieziony został z pola bitwy właśnie przez galerę rycerzy rodyjskich (bo tak joannitów wtedy zaczęto nazywać). W następnym wieku Zakon utracił na rzecz Mongołów Smyrnę, ale utworzył przyczółek na stałym lądzie zdobywając twierdzę Bodrum w Turcji i czyniąc z niej zapasowy port dla swojej floty. Stale odpierano ataki egipskich Saracenów na Rodos. Po upadku Konstantynopola w tej części Morza Egejskiego zaktywizowali się Turcy; kulminacją ich działań było bezskuteczne oblężenie Rodos w 1480 roku. Wyspa ufortyfikowana została tak dobrze, że oparła się wtedy siłą tureckim liczącym

70 000, być może aż 100 000 ludzi. W roku 1523 Rodos uległo, i to dopiero po półtorarocznym oblężeniu, większej niż poprzednio armii tureckiej. Po upadku Rodos flotylla Zakonu, którą Turcy pozwolili zachować, na następne kilka lat stała się jego pływającym konwentem, kotwiczonym w kolejnych włoskich miastach. Aż do przeprowadzki na Maltę w 1530 roku. Galery maltańskie operowały dalej na Morzu Egejskim, ale przeprowadzka w inną część morza sprawiła, że naturalnymi wrogami Zakonu stali się także Berberowie, czyli mieszkańcy północnego wybrzeża Afryki. Mimo dużej liczby jednostek różnych państw zaangażowanych w XVI, XVII i częściowo XVIII wieku w walkę ze sprzymierzonymi siłami turecko- berberyjskimi, to właśnie galery kawalerów maltańskich budziły w nich największy strach. Nie tylko zw względu na techniczną przewagę nad innymi jednostkami pływającymi tamtych czasów, ale także na ryzykancką taktykę i legendarną waleczność załóg. Wynikało to z tego, że zarówno kapitanowie, jak i znajdujący się na pokładach kawalerowie byli na ogół ludźmi młodymi, często desperacko pragnącymi się wyróżnić na oczach innych. Galery stanowiły w dalszym ciągu trzon wojennej floty maltańskiej, ale ich liczba wzrosła teraz do siedmiu, a w pewnym okresie nawet do dziewięciu. Wbrew powszechnym skojarzeniom, były to jednostki szybkie i zwrotne, mimo swych dużych rozmiarów. Dzięki niemieckiemu inżynierowi i architektowi, Józefowi Fruttenbachowi i jego naukowemu zacięciu wiem dokładnie jak maltańska galera wyglądała. Uwiecznił ją w swoim dziele Architectura navalis, wydanym w 1629r. Oprócz galer, flota maltańska dysponowała szeregiem innych typów jednostek o napędzie wiosłowo- żaglowym, wyposażonych w żagle typu łacińskiego, będących pomniejszonymi wersjami galer, takich jak galeoty, mniejsze okrętów zwane fusta, brygantyny(okręty wyposażone w 10-15 wioseł), fregaty o 6-10 wiosłach. Tych dwóch ostatnich nie należy mylić z żaglowcami o tych samych nazwach. Używano także kilka typów okrętów żaglowych, zawsze o trójkątnych żaglach. Wszystkie te jednostki pełniły rolę dostawczą i pomocniczą. Okrętami wojennymi były galery. Dopiero w roku 1701 Zakon zdecydował się rozszerzyć swoją regularną flotę wojenną o eskadrę żaglowców. Na wodach innych niż śródziemnomorskie galery nie przyjęły się, cudzoziemcy pragnący zapoznać się ze sztuką walki morskiej służyli więc najczęściej na żaglowcach. Trzeba tu bowiem powiedzieć, że w XVIII w. flota maltańska, będąca wszak ciągle w akcji, stała się dla wielu europejskich oficerów marynarki znakomitym miejscem zdobywania doświadczenia. Do tego stopnia że w roku 1742 otwarto na Malcie szkołę morską, a na tamtejszym uniwersytecie uruchomiono wydział matematyki i nawigacji. Nawet kraje niekatolickie wysyłały swoich oficerów na praktykę na Maltę- tak jak czynił to Piotr Wielki, a później Caryca Katarzyna, bowiem jeszcze pod koniec wieku obie eskadry zakonu brały udział w akcjach morskich przeciw Algierowi, Tunisowi, Oranowi i Trypolisowi, które wciąż stanowiły gniazda berberyjskich piratów. Na zaproszenie Katarzyny dowódca zakonny, Włoch Juliusz Litta zorganizował nawet eskadrę galer na Bałtyku i dowodził w wojnie Rosji ze Szwecją. Flota maltańska była przypuszczalnie pierwszą na świecie, w której wprowadzono jednolite umundurowanie. Szkarłatny mundur z czarnymi wyłogami, będący początkowo mundurem kapitana maltańskiego żaglowca, został później mundurem komandora maltańskiego, a w trzeciej ćwierć XIX w., w dopasowanym do czasów kroju, oficjalnym mundurem zakonnym obowiązującym zresztą do dziś.

 

opracował Krzysztof Falkiewicz

 

 

Kopiowanie, rozpowszechnianie, przedruk i publikacja w jakiejkolwiek formie (również
elektronicznej) do celów komercyjnych i prywatnych, bez zgody autora zabronione.